DTR – notebook, który ma zastąpić desktopa

Na skróty

Współcześnie królem komputerów jest bez wątpienia laptop. Jednak chyba każdy ma świadomość, że nie jest to pełnoprawny ekwiwalent komputera. Jest jednak grupa notebooków, określana jako DTR – DeskTop Replecement, która stara się nawiązać rywalizację z desktopami.

ilustracja: Adobe Stock
Mam tę moc!

Mocny komputer stacjonarny znajdziemy na biurkach zapalonych graczy, grafików, muzyków czy osób montujących filmy. Czyli wszędzie tam, gdzie potrzeba dużego monitora, mocnego procesora, wydajnej karty graficznej i szybkich, ale też dających bezpieczeństwo, dysków połączonych w macierz RAID.

Problemem takich „wypasionych” konfiguracji, poza ceną oczywiście, jest ich przywiązanie do miejsca. Trudno je przenieść, zabrać na działkę czy wykorzystać podczas prezentacji świetnego projektu u naszego kluczowego klienta.

By rozwiązać ten problem producenci już wiele lat temu stworzyli kategorię laptopów nazwaną Desktop Replecement, w której konstrukcji postawiono na połączenie mobilności z jak najwyższymi osiągami.

Zamiennik desktopa czy notebook do gier?

Kiedy zastanawiam się jak doradzić komuś czym najprościej zastąpić desktopa, pierwsze co mi przychodzi do głowy to gamingowe laptopy. Tym co je wyróżnia od całej reszty notebooków jest przede wszystkim znacznie mocniejsza, osobna karta grafiki. To poważny atut, ale moim zdaniem ta cecha nie czyni jeszcze takiego lapka DTR-em. Coś, co ma zastąpić nam desktopa musi mieć duży ekran, co w przypadku komputerów przenośnych sprowadza się do maszyn wyposażonych w co najmniej 17-calową matrycę.

Komputer przy tej wielkości jakby siłą rzeczy wyposażony jest w pełnowymiarową klawiaturę wraz z blokiem klawiszy numerycznych, a to, co będzie krył pod maską zależy właściwie już tylko od tego, na co może pozwolić sobie kupujący. Ceny takich 17-stek zaczynają się już od ok. 4000 zł.

Za taką kwotę kupicie maszynę z procesorem Intel Core i7-7700HQ, 8 GB pamięci RAM, 1 TB dyskiem magnetycznym i nieco więcej niż podstawową kartę grafiki przeznaczoną do gier NVIDIA GeForce GTX 1050.

Taka specyfikacja brzmi już całkiem nieźle, ale… czy jest to rzeczywiście odpowiednik mocnego dekstopa? Zdecydowanie nie. Z dobrze wyposażonym komputerem stacjonarnym mogą się równać tylko laptopy, których ceny mieszczą się w przedziale 8000-16000 zł. Znajdziemy w nich najwyższe modele, podatne na overclocking CPU (np. pochodzący z 2017 roku i7-7820HK czy tegoroczny ), a nie jest wykluczone, że zamiast jednej, mocnej karty graficznej (NVIDIA GeForce GTX 1060 lub 1070) będą dwie, połączone interfejsem SLI. Przy takich kartach nie może też zabraknąć ekranów 4K HDR.

Warto też pamiętać, że oprócz gamingowych DTR-ów, na rynku dostępne są też mobilne stacje robocze. Główna różnica pomiędzy nimi sprowadza się właściwie do wyglądu (te drugie są mniej kolorowe ) i zastosowanej karty grafiki. Zamiast „rozrywkowej” NVIDI znajdziemy tam model oznaczony jako Quadro, dedykowany do aplikacji typu CAD czy programów graficznych przetwarzających bardzo duże ilości danych.

Na marginesie: Najlepszy znany mi DTR to tegoroczny model MSI GT83VR Titan. Laptop wyposażono w ekran o przekątnej 18,4″ i waży około 5,5 kg. Jego sercem jest najnowszy, jeszcze ciepły sześciordzeniowy procesor Intel Core i7-8850H (Coffee Lake). Za grafikę odpowiada tandem GeForce GTX 1080 SLI, a cena całości to… 6199 euro.

Plusy, fusy i minusy DTR-ów

Bez względu na to czy wydacie na Desktop Replecement 4000 zł czy 15000 zł musicie mieć świadomość swojego wyboru.

17- czy 18-calowy ekran to już całkiem spora powierzchnia jeżeli by wziąć pod uwagę, że mamy do czynienia z laptopem. Daje to komfort pracy, ale przekłada się na spore rozmiary i w konsekwencji też masę (3-5 kg). Oczywiście łatwiej przenosić z miejsca na miejsce takiego lapka niż „blaszaka”, ale liczcie się z tym, że nie jest to filigranowa 13-stka o masie około kilograma.

Nie spodziewajcie się również, że wbudowana w takie monstrum bateria starczy wam na dzień pracy. Kryjąca się pod maską „moc” najzwyczajniej w świecie potrzebuje sporo energii by z niej efektywnie korzystać. Zresztą z nią wiąże się kolejny problem, czyli nagrzewanie się takiego komputera. Dlatego choć wciąż jest to laptop, to na udach raczej go nie potrzymacie. Najlepszym miejscem dla niego jest biurko. W innym wypadku czeka nas spotkanie z czymś, co nazywa się fachowo termicznym throttlingiem, czyli zmniejszeniem szybkości pracy podzespołów laptopa, by jak najszybciej obniżyć ich temperaturę.

2722 laptopów porównywanych co godzinę
55 nowych rankingów każdego miesiąca
4731 ofert z 11 sklepów

cookies

Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk.
Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Możesz zmienić te ustawienia.