Jakiego laptopa kupić, aby nie przepłacić?

Na skróty

Czy można kupić laptopa przerastającego nasze potrzeby? Owszem. Co więcej, wybór zbyt wydajnego komputera zdarza się nam dość często. Podpowiadamy zatem co zrobić, aby nie kupić notebooka, którego możliwości nie będziemy w stanie wykorzystać.

Każdy, kto nosi się z zamiarem zakupu laptopa, chciałby mieć sprzęt w pełni spełniający oczekiwania. To oczywiste i nie wymaga komentarza. Jednakże dość często zdarza się, że apetyt przerasta możliwości konsumenckiego układu pokarmowego. Popełniamy wtedy jeden z siedmiu grzechów głównych: grzech obżarstwa. Kupujemy bowiem notebooka z wyższej półki, podczas gdy zamierzamy używać go jedynie do nieskomplikowanej edycji zdjęć, obsługi aplikacji biurowych, oglądania filmów, przeglądania internetu i utrzymywania łączności ze światem za pomocą poczty elektronicznej i portali społecznościowych.

ilustracja: Adobe Stock
Ankieta o kotkach

Wspomniane zadania nie są dla współczesnych komputerów przenośnych wyzwaniem, które wymagałoby najdroższych podzespołów. Ulegając zarówno reklamom, jak i sprzedawcom epatującym superparametrami, dajemy złapać się na haczyk. Zanim podejmiemy ostateczną decyzję zastanówmy się chwilę, czy faktycznie potrzebujemy laptopa o wyśrubowanej konfiguracji i czy przypadkiem sytuacja ta nie przypomina próby zestrzelenia wróbla za pomocą armaty? Jasne, że tak! Na poparcie tej tezy krótka ankieta.

  1. Czy przy komputerze spędzasz dużo czasu na oglądaniu filmów z kotkami?
  2. Czy przesyłasz filmy z kotkami znajomym za pomocą Facebooka?
  3. Czy na swoim blogu umieszczasz wpisy o kotkach i filmy z kotkami?
  4. Czy w czasie wizyty w zoo lub na safari kręcisz filmy z kotami?

Jeśli na dwa lub trzy pierwsze pytania padły odpowiedzi twierdzące, raczej nie potrzebujesz maszyny powyżej 3000 zł. A jakiej? Dużo tańszej!

Nie da się na zapas

W tym momencie część czytelników zapewne oburzy się i zaprotestuje, wysuwając argument typu „kto bogatemu zabroni?”. Odpowiedź jest oczywista. Adresatem tego tekstu nie są jednak ci, którzy przy okazji kupna sportowego samochodu z czarnym koniem w logo nabywają przy okazji kurtkę, czapkę-bejsbolówkę, rower i zegarek tej samej marki, lecz osoby, które liczą się z każdym groszem. Prawdą jest, że droższy notebook będzie lepszy, ale czy wystarczy na dłużej? Gdyby w szeroko pojętej informatyce nie obowiązywało prawo Moore’a, zgodnie z którym moc obliczeniowa komputerów podwaja się co dwa lata, takie podejście miałoby sens.

Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Przyjrzyjmy się laptopowi sprzed pięciu, sześciu lat. Nie dość, że w porównaniu z obecnymi modelami wygląda niemal jak rodzimej produkcji „walkman” PS 101 Kajtek w zestawieniu z iPodem, to jeszcze jest powolny i brakuje mu niektórych portów. Jako że czas życia laptopa wynosi ok. 5 lat, raczej nie warto kupować maszyny z myślą o używaniu jej przez kolejną dekadę. Nawet gdyby przez ten czas urządzenie nie uległo awarii a bateria miałaby 90% początkowej sprawności, to czy w 2030 roku udałoby się otworzyć na nim jakąkolwiek stronę internetową? Raczej nie, o ile takowe jeszcze będą istnieć…

Zdroworozsądkowa konfiguracja

Skoro już wiemy, że prawie wszyscy „mamy kota” na punkcie kota, problem zakupu odpowiedniego notebooka wydaje się rozwiązany. Podkreślmy to raz jeszcze: przeciętne użytkowanie laptopa oznacza, że notebook przez 95% czasu pracy działa na biegu jałowym, czyli pozostaje niemal w stanie bezczynności. Nieistotne zatem czy będzie to komputer z najnowszym wielordzeniowym i wielowątkowym procesorem, czy maszyna, za którą zapłacimy połowę średniej krajowej. Mając więc do wyboru laptop powiedzmy… z czterordzeniowym procesorem i7-6700HQ, 16 GB pamięci RAM, kartą graficzną GeForce GTX 950M i 1-terabajtowym talerzowym dyskiem twardym, kosztujący ok. 4000 złotych, zastanówmy się przez moment. O ile jedyną formą naszej aktywności będzie edycja wideo z kotkami, o tyle tak skonfigurowany komputer nie będzie konieczny. W tej sytuacji w zupełności powinien wystarczyć nam laptop z procesorem z rodziny i3 (np. dwurdzeniowym i3-7100U), 8 GB RAM-u i niedużym, ale za to półprzewodnikowym (SSD), np. 256-gigabajtowym dyskiem twardym.

Pamiętajmy, że każdy niedociążony procesor, niezależnie od liczby rdzeni i wydajności, „nudzi się” tak samo. I co więcej: „mocny” CPU (Central Processing Unit – procesor), silna karta graficzna i większa pamięć RAM (np. 16 GB) będą powodowały szybsze zużycie baterii.

Oszczędzanie zasobów

W czasie użytkowania laptopa na pewno zdarzy się tak, że „zagotujemy” podzespoły i przy podmuchu notebookowych wentylatorów będziemy mogli wysuszyć włosy. Sytuacja może zaistnieć jednak bardzo sporadycznie – tylko wtedy, gdy będziemy grali w wymagające gry, kompresowali dużą liczbę plików, edytowali wideo czy przetwarzali grafikę o bardzo wysokiej rozdzielczości.

Remedium na takie bolączki istnieje i choć wybiegniemy tu nieco poza ramy niniejszego artykułu, spróbujemy je podać. Generalną zasadą, dzięki której odciążymy komputer może być stosowanie „lżejszych” programów niż te standardowe, zajmujące dużo miejsca na dysku i pamięci RAM oraz nadużywające procesora. Zamiast popularnych „ciężkich” aplikacji i „kombajnów” graficznych oraz biurowych można zastosować aplikacje w wersji przenośnej (ang. portable), które nie wymagają instalacji.

Jeszcze lepszym pomysłem wydaje się w tym kontekście przesiadka do chmury. W takim przypadku zarówno Microsoft, jak i Google mają dla nas gotowe rozwiązanie problemu: wystarczy odpalić Office Web Apps w przeglądarce w ramach witryny onedrive.com czy Google Docs z dysku internetowego drive.google.com. Dzięki temu nie będziemy pluli sobie w brodę, że laptop za 1700 zł dusi się pod obciążeniem edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego czy programu do tworzenia prezentacji. Musimy przecież zostawić trochę mocy obliczeniowej procesora i karty graficznej na wyświetlanie naszych ulubionych filmów. Z kotkami w rolach głównych, rzecz jasna.

W skrócie:

  1. Przed zakupem laptopa, dokładnie przeanalizuj swój dotychczasowy sposób korzystania z komputera. Dzięki temu nie wydasz fortuny na kabriolet do wożenia ziemniaków.
  2. Wydajne procesory skracają czas pracy notebooka na baterii.
  3. Lepiej kupić notebooka z mniejszym i szybkim dyskiem SSD niż z ogromnym HDD.
  4. Jeśli nie korzystasz z programów wymagających dużej mocy obliczeniowej i obszernej pamięci, twoje potrzeby powinien zaspokoić laptop za ok. 2000–2500 zł. Taka maszyna doskonale poradzi sobie z filmami o kotkach.
  5. W razie, gdyby laptopowi zaczęło brakować mocy, odchudź programy i „przenieś się do chmury”.
4683 laptopów porównywanych co godzinę
55 nowych rankingów każdego miesiąca
10153 ofert z 11 sklepów

cookies

Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk.
Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Możesz zmienić te ustawienia.