Laptop dla pociech

Na skróty

Dawniej dzieciom przy „grubszych okazjach”, na przykład na komunię, kupowało się radziecki zegarek lub polski rower. Teraz jednoślady zostały zastąpione dronami i quadami a czasomierze uległy elektronice użytkowej. W szczególności laptopom z Dalekiego Wschodu. Przyjrzyjmy się zatem tej grupie urządzeń, które przynajmniej na chwilę wprawią dziecko w niekłamany zachwyt.

Dzieci są szczególnymi użytkownikami komputerów. I nie mamy tu na uwadze wiecznych chłopców, którzy bądź do czterdziestki mieszkają z rodzicami, bądź dostają od mamusi pieniądze na zimowe opony do swojego samochodu. Myślimy raczej o pociechach w wieku wczesnoszkolnym czy też komunijnym, które – by nie odstawać od reszty klasy – niejednokrotnie naciskają mamę i tatę, aby mieć własny laptop. Tutaj pragniemy uspokoić rodziców – potencjalnych sponsorów. Notebook dla dziecka nie musi od razu być przenośną stacją roboczą kosztującą krocie. Chyba, że ubytku kilkunastu tysięcy złotych z konta lub portfela żadne z rodziców nawet nie zauważy (nie mówiąc o tym, że nie poczuje). Jako że ma być to pierwsze tego typu urządzenie, wręcz nie powinno być zbyt drogie.

ilustracja: Adobe Stock
Tanio i dobrze

Najtańsze a zarazem najprostsze laptopy kupimy już w przedziale kwot 800–1000 złotych. Oczywiście, nie będą to demony prędkości. Przeważnie zastosowano w nich bowiem oszczędne, 2- lub 4-rdzeniowe procesory Intela z rodzin Atom lub Celeron, 2 lub 4 GB pamięci operacyjnej i zwykle niewielką, 32-gigabajtową półprzewodnikową (typu flash) pamięć masową. Najczęściej notebooki tej klasy wyposażone są w podstawowy zestaw złącz (USB, Bluetooth, Wi-Fi i słuchawkowo/mikrofonowe typu „minijack”) a także w kamerkę. Miejmy jednak na względzie fakt, że komputery tego typu w zasadzie nie dadzą się rozbudować. Inną sprawą jest to, kto dzisiaj doposaża laptopy…

Może chromebook?

Sensownym pomysłem może okazać się laptop z rodziny tzw. chromebooków. Tym mianem określa się grupę urządzeń, które zamiast „dorosłego” systemu operacyjnego (np. Windows, macOS czy Ubuntu) mają zainstalowany Chrome OS. Główną ideą tego oprogramowania, bazującego na przeglądarce Chrome, jest uruchamianie aplikacji internetowych. Niestety, na komputerze tym nie zainstalujemy ani gier, ani innych programów. Ale też – jeśli dziecko będzie wykorzystywało chromebooka do podstawowych czynności (surfowanie w intrenecie, tworzenie i edycja różnych dokumentów, obsługa multimediów i sieci społecznościowych) – nie będzie takiej konieczności.

Poza tym jako rodzic będziemy mieli spokojną głowę – na ten system nie ma (jeszcze) wirusów. A skoro już o systemach mowa… Większość laptopów z najniższej półki cenowej ma już zainstalowany system (Windows 10 lub Chrome OS), choć przed kupnem należy to sprawdzić. Zdarza się bowiem, że za niską ceną stoi brak podstawowego oprogramowania, które trzeba doinstalować we własnym zakresie. Uważajmy więc!

W przypadku, gdy zdecydujemy się na lepszą konfigurację, warto sypnąć trochę grosza. Jeśli jesteśmy w desperacji, trzeba dozbierać pieniędzy po rodzinie względnie wytłumaczyć dziecku, że aby kupić laptop – taki sam jak ma Andżelika z II c – koniecznie będzie musiało oddać zawartość swojej świnki-skarbonki. W zamian za to otrzymamy wydajniejszą maszynę z szybszym procesorem (np. Pentium), większą pamięcią (8 GB) i pojemnym dyskiem (niekoniecznie SSD) i oczywiście z systemem operacyjnym (zdecydowana większość to Windows).

Solidna obudowa i pojemna bateria

Doświadczeni rodzice zgodnie przyznają, że laptop dla dziecka powinien spełniać jedynie dwa warunki. Musi mieć pancerną konstrukcję i baterię o pojemności akumulatora samochodowego. Stwierdzenie to jest dość bliskie prawdy, choć niezupełnie (o tym za chwilę). Jako że młodsze dzieci zwykle nie mają dobrej koordynacji ruchów oraz rozbudowanej wyobraźni (niektórzy dorośli również), należy zapobiec mogącym z tego płynąć konsekwencjom. W tym celu wystarczy zapytać sprzedawcę o komputer ze wzmocnioną obudową i odporny na rozlanie różnego rodzaju płynów. Dobrym pomysłem jest wybranie takiego laptopa, którego zawiasy umożliwiają rozłożenie ekranu „na płasko” a wręcz „podwinięcie” go pod spód urządzenia. Dzięki 180- bądź 360-stopniowym zawiasom unikniemy kosztownych wizyt w serwisie związanych z wyłamaniem ekranu. Pojemna bateria z kolei zapewni dziecku bezstresowe korzystanie z komputera w momencie, gdy zapomni wziąć z domu zasilacz.

Zgodnie z obietnicą powróćmy do tezy z poprzedniego akapitu, która tylko częściowo jest prawdziwa. Nie uwzględnia bowiem tego, że masywne i długodziałające na baterii urządzenie będzie również dużo ważyło, co ograniczy jego mobilność. O ile dziecko nie wie czym jest gra w klasy, trzepak i podwórko, czyli siedzi murem przed ekranem, o tyle masa dziecięcego notebooka nie jest istotna. Jeśli jednak latorośl przejawia chęć wyjścia z domu z laptopem, to przed zakupem warto sprawdzić masę urządzenia, aby nie okazało się nie do udźwignięcia.

Hybrydy czy konwertowalne?

Bardziej uniwersalnymi od konwencjonalnych są notebooki hybrydowe i konwertowalne. Mimo różnych nazw mają jedną cechę wspólną, którą dzieci kochają: ekran dotykowy. W pierwszym przypadku, wyświetlacz można odłączyć od reszty komputera – klawiatury i w ten sposób uzyskać znacznie lżejszy i poręczniejszy tablet. W drugim wypadku natomiast – dzięki wspomnianym już 360-stopniowym zawiasom – całkowicie odchylić ekran, dzięki czemu uzyskamy również tablet, tyle, że „na sterydach”. Zarówno jedne i drugie konstrukcje nie mają zbyt dużych wyświetlaczy i rozmiarem przypominają tablety. Ich przekątna ekranu rzadko przekracza 12 cali.

W skrócie:

  1. Pierwszy komputer dziecka nie musi być wcale drogi. Najprostszą, uniwersalną maszynę możesz kupić już grubo poniżej 1000 zł. Gdy nie masz tyle pieniędzy, rozważ notebook używany, np. poleasingowy.
  2. 360-stopniowe zawiasy zapewnią pełne wychylenie ekranu – nie ma obaw, że dziecko przypadkowo wyłamie wyświetlacz.
  3. Zwróć uwagę na modele laptopów odporne na zachlapania i zalania płynami.
  4. Sprawisz dużą frajdę dziecku, kupując model z ekranem dotykowym a jeszcze większą z odłączanym.
  5. Notebook dla „małolata” (o ile ma być przenośny – laptop, a nie dziecko) nie powinien być zbyt ciężki.
  6. Długa praca na baterii będzie czymś, za co otrzymasz laurkę z okazji dnia matki lub ojca.
  7. Jeśli kupisz córce laptop w różowej obudowie, Andżelika z II c pęknie z zazdrości.
4731 laptopów porównywanych co godzinę
55 nowych rankingów każdego miesiąca
6973 ofert z 11 sklepów

cookies

Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk.
Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Możesz zmienić te ustawienia.